18 miesięcy pracy, 14 ekspertów, 2 projekty kodeksów, wielkie zapowiedzi zmian – wszystko na nic? Tak przynajmniej wynika z wpisu na Twitterze Beaty MAZUREK – rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości:
„…Prawo i Sprawiedliwość nie pracuje nad żadnymi zmianami w kodeksie pracy. Propozycji Komisji Kodyfikacyjnej nie poprzemy…”
– „…Komisja Kodyfikacyjna nie ma uprawnień legislacyjnych…” – powiedział z kolei związkowiec Piotr DUDA, nie wiedząc jeszcze o planach PiS. – „To jedynie raport, który został złożony na ręce minister RAFALSKIEJ” – mówił. Dodał, że projekt w formie, w której został przyjęty, jest nie do zaakceptowania – „Uważamy, że w takiej formie nigdy nie wejdzie w życie. Jeżeli rząd chciałby forsować ten projekt kodeksu pracy, to nasz kierunek jest jeden – ulica, a że potrafimy walczyć o swoje, nie raz się Państwo przekonali. W tej formie o kodeksie pracy zapomnijmy – on jest nie do zaakceptowania i nie do przyjęcia. Wiele rzeczy musi się w nim zmienić” – podkreślił stanowczo. Przewodniczący wskazał w szczególności na regulacje dotyczące zbiorowego prawa pracy.
W podobnym tonie wypowiedziała się Dorota GARDIAS – Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych: „nie będzie żadnego nowego kodeksu pracy. To co zostało stworzone jest manifestem środowisk akademickich. Manifestem nie do zaakceptowania.”
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy zakończyła 18-miesięczne prace nad nowymi kodeksami pracy 14 marca. Projekty dwóch kodeksów: indywidualnego i zbiorowego prawa pracy zostały wówczas przekazane na ręce Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Minister RAFALSKA zapowiedziała, że na ocenę zaproponowanych rozwiązań potrzebuje co najmniej miesiąca.
Propozycje zmian przygotowane przez komisję są naprawdę rewolucyjne. Dotyczą m.in. wprowadzenia jako zasady pracy na etacie, znacznego ograniczenia umów cywilnoprawnych, zmian w urlopach, wypowiadaniu umów, czy zmniejszenia ochrony kobiet w ciąży. Zmiany mają dotyczyć też organizacji związkowych w zakładach pracy.
Źródło: www.kadry.abc.com